Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
PawelSzEvc

SOGI: 412

zawodowiec

Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 318
Skąd: Olesno
  Wysłany: Wto Sie 09, 2011 6:28 pm   "Armwrestling is my life" - Lektura obowiązkowa!!  

Już wkrótce na rynku – lektura obowiązkowa każdego zawodnika!
Kompendium wiedzy każdego kibica.
Its my Live! to skarbnica technik i treningów, które prezentują Mistrzowie.

Ponadto znajdziecie tu:
-Sylwetki największych Gwiazd armwrestlingu!
-Historię turniejów Złoty Tur i Puchar Świata Zawodowców
-Kolejne relacje z cyklu Vendetta
-Przepisy armwrestlingu
-Przykłady suplementacji
-Tematykę anatomii i kontuzji w armwrestlingu.


-Książka jest tworzona przy współudziale pracowników FitMaxa.




-W książce będzie można znaleźć rozdział o suplementacji pod kątem armwrestlerów






Czy można określić początek armwrestlingu? Wszyscy że, starożytne rzeźby doskonale dokumentują lekkoatletykę i zapasy (wiadomo, od zawsze miały fory jako dyscypliny olimpijskie). Co z siłowaniem się na ręce? Ponoć są wykopaliska na terenie Gruzji przedstawiają postaci mężczyzn podczas pojedynku armwrestlerskiego... Istnieją też liczne przekazy w starych pieśniach o marynarskiej doli i niedoli. Tu już dotykamy nawet metodyki treningu. Służba na wielkich żaglowcach wymagała niesamowitej siły ramion, koniecznej podczas wspinania się na maszty, zwijaniu żagli i innych pracach. Uważni czytelnicy magazynu ARMPOWER i praktycy wiedzą, że wspinanie się na linę jest jednym z ćwiczeń współczesnych armwrestlerów. Nieprzypadkowa to zbieżność.

Armwrestling to sport walki. Walka, od zarania, służyła udowodnieniu który z przeciwników jest silniejszy. Jednak w siłowaniu na ręce jest jeszcze aspekt zabawy, fachowo mówiąc – ludyczny. „Pojedynek” na ręce zazwyczaj odbywał się w sytuacji towarzyskiej i był jej częścią, a nie celem samym w sobie. Współcześnie objawia się to w wyjątkowym (nawet jak na czysto sportowe relacje) wzajemnym stosunku zawodników. Mimo, że przy stole toczą ostre i zawzięte pojedynki, mimo, że dają z siebie ostatnie siły – przed walką i po walce są przyjaciółmi, członkami Wielkiej Armwrestlingowej Rodziny. To jest naprawdę wyjątkowa cecha naszego sportu.

Druga, równie ważna, to „samotność zawodnika” przy stole. Podobnie, jak w tenisie – zawodnik podczas meczu nie ma kontaktu (przynajmniej formalnego) z trenerem. Dlatego właśnie czołowi armwrestlerzy to sportowcy dojrzali i umiejący podczas bardzo krótkiego przecież starcia podejmować taktyczne i techniczne decyzje.
Ktoś może zapytać – jaka taktyka, jaka technika w tej prostej sprawie? Sam też tak myślałem. Aż do roku 1999. Dokładnie 27 listopada 1999 roku – zobaczyłem na własne oczy pierwszych zawodników armwrestlingu. Przyjechałem w przededniu „Pojedynku Gigantów”, zawodów kulturystycznych, do których dołączono zawody w siłowaniu na ręce. Anton Sobko, Andriej Switłyk i Grygory Bondaruk – nie byli gigantami. Najcięższy z nich, Bondaruk ważył 73 kg. Kiedy następnego dnia dosłownie „rozjechali” naszych siłaczy – pomyślałem, że coś w tym jest... Ale nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że uczestniczę w oficjalnym początku nowej dyscypliny sportu w Polsce!
Ten nowy sport – armwrestling powstawał tu, w Polsce - całościowo. „Rodzili” się zawodnicy, uczyli się sędziowie, starali się fotoreporterzy, pracowali organizatorzy (najpierw tylko jeden – Igor), wciągali się widzowie.

Od 1999 roku trwały działania, których efektem jest dzisiejszy stan polskiego armwrestlingu, czyli regularne rozgrywki od poziomu debiutów, po mistrzostwa i puchary Polski, udział naszych reprezentacji w mistrzostwach Europy i świata. Dodajmy jeszcze do tego fakt organizacji właśnie w Polsce szeregu prestiżowych zawodów amatorskich i zawodowych, liczbę klubów, startujących zawodników i przekazów medialnych.

Dochodzenie do stanu obecnego odbywało się na wielu płaszczyznach. Jak wspomniałem – wszyscy się uczyli. Brakowało dosłownie wszystkiego. Metodyka treningów powstawała „na bieżąco”. Najpierw były to improwizowane sesje treningowe, na tarasie siedziby klubu Złoty Tur w Gdyni, przy ulicy Armii Wojska Polskiego w Gdyni.

Co ważne, każde działanie podejmowane przez Igora miało na celu popularyzację naszego sportu. Dlatego, od razu podjęto próbę wydawania i kolportażu miesięcznika ARMPOWER. Była to prawdziwa gazeta poświęcona całkowicie siłowaniu na ręce. Powstawała terminologia, kłóciliśmy się o słownictwo stosowane przy opisach technik i przepisów, tworzyła się historia.

ARMPOWER nie przetrwał samodzielnie. Polska to nie USA, gdzie można sprzedać tysiące egzemplarzy w prenumeracie i nie być zdanym na kolportaż. Dobrym więc pomysłem było „włączenie” magazynu do jednego z wiodących miesięczników, którego tematyka odpowiadała w dużym stopniu naszej dyscyplinie. Tak to dzięki SdW, a później KiF – wiedza o siłowaniu na ręce, docierała, dociera (i będzie docierać) do wszystkich zainteresowanych.

Od samego początku magazyn ARMPOWER nie tylko dokumentował bieżące wydarzenia, ale też propagował wiedzę o taktyce, technice walki, ćwiczeniach zasadniczych i pomocniczych, odżywianiu, wspomaganiu, anatomii, kontuzjach. Zebrał się już pokaźny pakiet wiedzy i ci, którzy mają w domu komplet magazynów ARMPOWER, mogą cały czas, na bieżąco korzystać z wiedzy tam zawartej. Ale – jak na razie – tylko ci, znający polski język, mieszkający w Polsce.

Jednak nowe pokolenie armwrestlerów w Polsce i na świecie powoli „dorasta do stołu”. Potrzebują wiedzy, od podstaw!

Mogę z radością zapowiedzieć, że nadszedł czas wcielić w życie pomysł Igora Mazurenko – potężną książkę o armwrestlingu. Wiem, że Igor nosił się z tym już od dawna, jednak inne obowiązki ciągle były na pierwszym planie. Jednak od kilku miesięcy prace nad publikacją ruszyły pełną parą. Książka zapowiada się na hit w kategorii podręczników, leksykonów, poradników sportowych, a do tego jest pięknie opracowana graficznie i starannie wydana. Planowane jest równoległe wydanie wersji polskiej, rosyjskiej i angielskiej. Nie wiem, czy mogę już zdradzić tytuł, ale zaryzykuję „It's my Live!” – tak pędzie się nazywać ta publikacja. „Moje życie!” a w domyśle „Armwrestling to moje życie” – to słowa Igora Mazurenko, który – faktycznie – poświęcał, poświęca i nadal będzie poświęcał całe życie pasji – siłowaniu na ręce.

Upłynęło dwanaście lat odkąd nazwa „armwrestling” pojawiła się w Polsce jako słowo drukowane. Czas pochwalić się wiedzą i dokonaniami. Autor – Igor Mazurenko i zespół redakcyjny zapraszają do lektury.
_________________
:)
 
 
       
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

theme by chariot.pl
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11